Po pierwsze – bezpieczna przestrzeń.

 

Zadbaj o przyjazne otoczenie.

Nie musisz palić wszystkich jego zdjęć, chociaż jeśli masz taki pomysł – nie widzę przeciwwskazań. Na jednym z filmów widziałam rytualne palenie pamiątek po byłym. Skończyło się to pożarem i przystojnym strażakiem. Strażaka nie polecam, za wcześnie bowiem na wchodzenie w nowy związek. Najpierw uporaj się z poprzednim.

Coraz bardziej popularne są imprezy rozwodowe. Uczcij początek nowego etapu w swoim życiu. Wypłacz się, wykrzycz i pogódź, że to już koniec. Etap związku czy małżeństwa masz już za sobą. Takie są fakty. Chyba, że uważasz że może się jeszcze pogodzicie, wtedy wróć do tego tekstu jak się upewnisz, że to definitywny koniec.

Schowaj, oddaj, wyrzuć, sprzedaj lub spal (niepotrzebne skreślić) wszystkie jego rzeczy, oraz rzeczy które mogą Ci go przypominać. Jeżeli mieszkaliście w jednym mieszkaniu czy domu i nie możesz się przeprowadzić zrób remont, pomaluj ściany na inny kolor albo przynajmniej przestaw kanapę w inne miejsce pokoju. Półki na ścianie powieś inaczej niż były, kup nowe narzuty na fotele albo stare pofarbuj na inny kolor. Tam gdzie stały wspólne płyty postaw swoje kosmetyki. To teraz Twoje miejsce. Jego już nie ma.

Dopóki wracając do domu wszystko będzie Ci go przypominać, nie pójdziesz do przodu.

Przestań zastanawiać się co u niego, nie zaglądaj na portale społecznościowe.

Jeżeli macie wspólne dzieci ogranicz kontakt  jedynie do spraw z nimi związanych. Poproś, by nie opowiadał Ci więcej co u niego. Jeżeli pisze do Ciebie esemesy nie związane z tematem dziecka nie odpowiadaj, w końcu zrozumie, że to Cię już nie interesuje.

Sama też nie opowiadaj o sobie. Może kiedyś zostaniecie przyjaciółmi, na razie jednak dla swojego dobra musisz się od niego odseparować. Jeżeli nikt inny nie rozumie Cię tak jak on kiedyś, jeśli nie masz z kim dzielić się radościami czy smutkami, koniecznie poszukaj odpowiedniej osoby. Koleżanka, sąsiadka, ktoś z rodziny. Jeżeli nie możesz nikomu zaufać idź do kogoś, kto zawodowo zajmuję się pomaganiem i słuchaniem innych, to naprawdę pomaga. Psycholog czy coach bardzo jest w tym okresie przydatny.

Szybciej dojdziesz do siebie, a przecież o to Ci chodzi.

Spotykasz go na ulicy ? Chodź inną drogą.  Jeździcie tym samym pociągiem? Wstawaj wcześniej i wybieraj inny. Ten okres nie będzie trwał wiecznie, niedługo jego widok nie będzie wzbudzał tylu emocji. Na razie jednak ogranicz kontakt do minimum.

Jeżeli sytuacja wymaga od Ciebie wspólnych rozmów a w środku się w Tobie gotuje,  prowadź drugi równoległy dialog wewnętrzny i dopowiadaj w myślach co naprawdę chciałabyś mu powiedzieć (nie bój się, nie zwariujesz, to tylko chwilowe.) Łagodzi złość i nie naraża na niepohamowane ataki agresji.

Jeżeli nie radzisz sobie z rozmową z nim i masz potem ochotę wyć – wyj, tylko w odpowiednim miejscu. Zamknij się gdzieś gdzie nikt nie słyszy i tup nogami, rzuć czymś co się nie stłucze albo i stłucze byle w bezpiecznym otoczeniu. Kup sobie worek treningowy, rzucaj rzutkami w zdjęcie  jego twarzy, kop w ogródku jeśli masz albo zrób generalne porządki. Niech ta energia do czegoś się przyda.

Wyrzucaj w bezpieczny sposób nagromadzone emocje. Tłumione wyjdą potem w postaci nerwicy lub depresji. Zadbaj o to, by rozładowywać je w sposób bezpieczny dla siebie i innych.

Jeżeli odczuwasz ogromną potrzebę wygarnięcia byłemu starych spraw, napisz do niego list a potem nie dawaj mu do pod żadnym pozorem. Niech wyląduje w kominku razem ze zdjęciami, możesz go podrzeć na drobne kawałeczki i wyrzucić przez okno, albo spuścić z wodą w toalecie, cokolwiek.  To ma być swoista forma terapii. Napisz, zgnieć lub podrzyj i wyrzuć.

Pamiętaj, początki są najtrudniejsze, ale by trwało to jak najkrócej musisz sobie pomóc. Ten etap minie i wszystko wróci do normy.

Zadbaj o swoje otoczenie, stwórz nowe przyjazne miejsce, zaprojektuj  je tak jak lubisz. Nie rozmawiaj z nim a jeśli już musisz, znajdź bezpieczne miejsce do rozładowania nagromadzonym emocji.

Pozdrawiam

Beata z NIEDAJSIĘ.

2 thoughts on “Po pierwsze – bezpieczna przestrzeń.

  1. Tak, zgadzam się, na pierwszym miejscu należy się „okopać” czyli znaleźć bezpieczne miejsce, obojętnie czy w głowie czy fizyczne. Aby zacząć logicznie myśleć i dbać o siebie trzeba mieć własną „świątynię dumania”. Często kobiety tą „świątynię dumania” gubią, bo obowiązki, wyzwania, dzieci, mąż, rodzice, wszystko jest ważne tylko nie ja…
    Zabiegane o interesy innych gubimy siebie, nie dbamy o siebie lub robimy to powierzchownie i to trzeba zmienić.
    W życiu potrzebna jest równowaga pomiędzy światem wewnętrznym, a zewnętrznym.
    Gdy znajdziemy już swoją „świątynię dumania” można zacząć myśleć: co lubię, co myślę, co jest dobre dla mnie…
    Aby odzyskać równowagę.

  2. Moja historia, a przynajmniej jej etap wyglądał tak, że rozstałam się z narzeczonym przed ślubem. Zamiast dać sobie czas na dojście do siebie weszłam w nowy związek. Ogólnie ten czas między nimi był wydaje mi się zbyt krótki abym mogła w pełni dojść do siebie. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Jednak faktycznie potrzeba nam kogoś kto nas zrozumie i nie tyle poradzi, co wysłucha tych narzekań. Gorzej jak ma się osoby dookoła siebie, które pchają człowieka w przeciwną stronę. Czasem ciężko się od nich odciąć definitywnie. Ja ograniczyłam kontakty do minimum i to był, jak teraz patrzę na to po przeczytaniu artykułu i z perspektywy czasu, strzał w 10!
    Ogólnie nie jestem fanką rozwodów i rozstań bo często są one z banalnych powodów. Sądzę jednak, że dużą rolę odgrywa w powodzeniu w związku dojrzałość człowieka, ta psychiczna, która sprawia, że po 30 jest się już mężczyzną, a nie chłopakiem (ewentualnie chłopczykiem, któremu trzeba we wszystkim pobłażać).
    Pozdrawiam Wszystkie „Okopowiczki”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *