Jedno z najtrudniejszych pytań, jakie możesz sobie zadać, brzmi:
„Czy ja naprawdę chcę w tej relacji być…
czy po prostu boję się odejść?”
I wiem, że to pytanie może boleć.
Bo kiedy jestees z kimś długo, bardzo łatwo pomylić miłość z przywiązaniem, lękiem, tęsknotą albo nadzieją, że kiedyś będzie inaczej.
Nie każda silna emocja jest miłością
To, że mocno za kimś tęsknisz, nie zawsze oznacza, że ta relacja jest dla Ciebie dobra.
Czasem tęsknisz za:
poczuciem bezpieczeństwa,
codziennością,
bliskością,
wizją życia, które miało wyglądać inaczej.
A czasem po prostu boisz się tego, co będzie dalej.
I to jest bardzo ludzkie.
Wiele kobiet mówi:
„Ale przecież ja go kocham…”
I często ja w to wierzę.
Tylko że można kogoś kochać i jednocześnie bardzo cierpieć w tej relacji.
Można kochać i czuć się samotną.
Można kochać i ciągle żyć w napięciu.
Można kochać i każdego dnia coraz bardziej tracić siebie.
Miłość sama w sobie nie wystarcza, jeśli obok niej nie ma szacunku, bezpieczeństwa i spokoju.
Jak wygląda relacja oparta bardziej na lęku niż na miłości
Najczęściej pojawia się wtedy ciągłe napięcie.
Analizujesz wiadomości.
Zastanawiasz się, co miał na myśli.
Bardziej skupiasz się na tym, żeby go nie stracić niż na tym, czy Ty jesteś szczęśliwa.
Pojawia się też huśtawka emocjonalna.
Raz jest dobrze i czujesz ulgę.
Potem znowu coś się dzieje i wszystko wraca.
I zaczynasz żyć od jednego dobrego momentu do drugiego.
Dlaczego tak trudno to zobaczyć
Bo lęk bardzo często przebiera się za miłość.
Mówi:
„walcz jeszcze”
„nie poddawaj się”
„może tym razem będzie inaczej”
I przez długi czas naprawdę możesz wierzyć, że problemem jest tylko kryzys, gorszy moment albo brak komunikacji.
Najważniejsze pytanie nie brzmi: „czy ja go kocham?”
Tylko:
„Jak ja się czuję w tej relacji?”
Czy możesz być sobą?
Czy czujesz spokój?
Czy czujesz się ważna i bezpieczna?
Czy raczej coraz częściej żyjesz w lęku, napięciu i niepewności?
Bo czasem odpowiedź jest właśnie tam.
To nie chodzi o ocenianie siebie
Jeśli widzisz u siebie lęk, przywiązanie albo trudność w odejściu, to nie znaczy, że jesteś słaba.
To znaczy, że weszłaś w relację, która bardzo mocno związała Cię emocjonalnie.
I z tego naprawdę można zacząć wychodzić krok po kroku.
Jeśli jesteś w tym miejscu
Jeśli coraz częściej zastanawiasz się, czy to jeszcze miłość, czy już głównie lęk przed stratą, to nie musisz próbować rozwiązywać tego sama.
W swojej pracy pomagam kobietom poukładać takie emocjonalne chaosy i zobaczyć swoją relację jaśniej, bez oceniania i bez mówienia Ci, co powinnaś zrobić.
Czasem już samo nazwanie tego, co naprawdę czujesz, przynosi ogromną ulgę.
Jeśli czujesz, że tego potrzebujesz, możesz się odezwać albo umówić na rozmowę.