„Gdyby było aż tak źle, już dawno bym odeszła.”
Wiele kobiet mówi do siebie właśnie te słowa.
I właśnie dlatego zostaje.
Bo skoro nadal są w tej relacji, zaczynają wierzyć, że może jednak nie jest tak źle. Może przesadzają. Może powinny być bardziej cierpliwe. Może każdy związek tak wygląda po latach.
A prawda jest dużo bardziej złożona.
Trudność w odejściu bardzo często nie świadczy o tym, że relacja jest dobra.
Często świadczy o tym, jak bardzo jest skomplikowana emocjonalnie.
Odejście nie jest tylko decyzją
Z zewnątrz może wydawać się proste.
Jeśli ktoś Cię rani, odchodzisz.
Ale relacje rzadko są czarno-białe.
Obok bólu bywają dobre chwile. Są wspólne wspomnienia, dzieci, plany, nadzieje i marzenia o tym, jak mogłoby być.
Nie odchodzisz tylko od partnera.
Czasem odchodzisz od życia, które sobie wyobrażałaś.
I właśnie to bywa tak bolesne.
Miłość i cierpienie mogą istnieć jednocześnie
To zaskakuje wiele kobiet.
Można kochać i jednocześnie cierpieć.
Można tęsknić za kimś, kto nas rani.
Można chcieć odejść i jednocześnie bać się tego bardziej niż czegokolwiek innego.
Te sprzeczne uczucia nie oznaczają, że coś jest z Tobą nie tak.
Oznaczają, że jesteś człowiekiem.
Czasem zatrzymuje nas lęk
Lęk przed samotnością.
Lęk o dzieci.
Lęk o finanse.
Lęk przed tym, że podejmiemy złą decyzję i będziemy żałować.
A czasem po prostu lęk przed nieznanym.
Nasz mózg bardzo często wybiera to, co znane, nawet jeśli nie daje nam szczęścia.
Bo znane wydaje się bezpieczniejsze niż niepewność.
Dlatego życie w zawieszeniu tak wyczerpuje
Jedną częścią siebie chcesz zostać.
Drugą chcesz odejść.
Każdego dnia prowadzisz w sobie tę samą rozmowę.
I właśnie to zabiera najwięcej energii.
Nie sama decyzja.
Tylko ciągłe życie pomiędzy.
Nie oceniaj siebie zbyt surowo
Jeśli trudno Ci odejść, to nie znaczy, że jesteś słaba.
Bardzo często oznacza to, że stoisz przed jedną z najtrudniejszych decyzji w życiu.
Decyzją, która dotyczy miłości, bezpieczeństwa, rodziny i przyszłości.
To naturalne, że budzi tyle emocji.
Na zakończenie
Jeśli od dłuższego czasu zastanawiasz się, czy zostać, czy odejść, spróbuj spojrzeć na siebie z większą łagodnością.
Nie musisz mieć wszystkich odpowiedzi od razu.
Czasem pierwszym krokiem nie jest decyzja.
Pierwszym krokiem jest zrozumienie siebie.
W swojej pracy pomagam kobietom właśnie w takich momentach. Bez oceniania, bez naciskania i bez mówienia, co powinny zrobić.
Bo dobra decyzja nie rodzi się z presji.
Rodzi się z większej jasności i kontaktu ze sobą.
