Dlaczego nie możesz podjąć decyzji o rozstaniu (i to nie jest brak siły)

Bardzo często słyszę w moim gabinecie zdania w stylu: „ja już wiem, że coś jest nie tak, ale nie potrafię odejść”, „jednego dnia chcę to zakończyć, drugiego mam nadzieję, że się zmieni” albo „czuję się, jakbym utknęła i nie mogła ruszyć dalej”.

I pierwsza myśl, która się wtedy pojawia, brzmi zwykle: „co jest ze mną nie tak?”.

A prawda jest taka, że w większości przypadków to nie ma nic wspólnego ze słabością. To nie jest też brak świadomości ani brak siły. To jest mechanizm, w który bardzo łatwo wpaść, kiedy jesteś długo w relacji, która daje jednocześnie ból i nadzieję.


To nie jest tak, że nie wiesz

Wiele kobiet w takiej sytuacji wcale nie jest zagubionych w sensie „nie widzę problemu”. Wręcz przeciwnie. Widzą bardzo dużo.

Widzą, że rozmowy nie przynoszą zmiany. Czują, że są zmęczone i przeciążone. Coraz częściej pojawia się poczucie samotności w związku. Pojawia się też myśl, że „tak nie chcę dalej żyć”.

I jednocześnie, obok tego wszystkiego, pojawia się coś jeszcze: lęk, wątpliwości, poczucie winy i nadzieja. To właśnie ta mieszanka sprawia, że tak trudno stanąć po jednej stronie i powiedzieć sobie jasno: zostaję albo odchodzę.


To, co przeżywasz, to nie brak decyzji, tylko emocjonalna pętla

Z zewnątrz może to wyglądać jak niezdecydowanie. Od środka to jest raczej ciągłe napięcie między dwoma kierunkami.

W praktyce wygląda to tak, że po trudnej sytuacji pojawia się myśl: „mam dość, chcę odejść”. Po chwili wchodzi lęk: „a jeśli to błąd?”, „a jeśli będę żałować?”. Potem wracają wspomnienia dobrych momentów i nadzieja, że może jednak coś się zmieni. A kiedy znowu dochodzi do kłótni albo rozczarowania, wracasz do punktu wyjścia.

I tak w kółko.

To nie jest jedna decyzja, tylko proces, który sam się zapętla i odbiera poczucie jasności.


Co najczęściej trzyma Cię w tym miejscu

Z mojego doświadczenia wynika, że w tle bardzo często pojawiają się cztery rzeczy.

Pierwsza to lęk przed samotnością. I nie chodzi tylko o bycie samej, ale o to, co wtedy poczujesz, jak poradzisz sobie emocjonalnie i jak będzie wyglądało Twoje życie.

Druga to poczucie winy. Wobec partnera, wobec dzieci, a czasem wobec samej siebie, że „może za mało próbowałam”.

Trzecia to nadzieja. Bo były momenty, w których było dobrze, i część Ciebie chce wierzyć, że to jeszcze może wrócić.

Czwarta to przyzwyczajenie i zależność emocjonalna. Do człowieka, do codzienności, do życia, które znasz, nawet jeśli nie jest dla Ciebie dobre.

Kiedy to wszystko dzieje się jednocześnie, naturalną reakcją jest próba „ogarnięcia tego głową”, czyli analizowanie, rozkładanie na czynniki pierwsze i szukanie idealnej odpowiedzi.


Dlaczego samo analizowanie nie działa

To moment, który dla wielu kobiet jest zaskakujący, bo wydaje się bardzo logiczne: „muszę to jeszcze przemyśleć”.

Tylko że większość z nich myśli o tym od miesięcy, a czasem lat. Wraca do tych samych rozmów, scenariuszy i pytań… i dalej jest w tym samym miejscu.

Dzieje się tak dlatego, że to nie jest problem, który rozwiązuje się większą ilością analiz. Problemem nie jest brak odpowiedzi, tylko chaos emocjonalny, który nie pozwala tej odpowiedzi usłyszeć.


Nie musisz dziś podejmować decyzji

Wiele kobiet żyje pod ogromną presją, że „już powinnam wiedzieć”. To napięcie tylko pogłębia chaos.

A prawda jest taka, że decyzja podjęta w takim stanie często nie jest Twoją prawdziwą decyzją, tylko próbą ucieczki od napięcia.

Dlatego zamiast zmuszać się do odpowiedzi, warto najpierw zrobić krok w inną stronę.


Od czego naprawdę warto zacząć

Nie od decyzji, tylko od jasności.

Od zatrzymania się i zobaczenia, co naprawdę czujesz, co Cię blokuje i co w tym wszystkim jest Twoje, a co wynika z lęku, przyzwyczajenia albo poczucia winy.

Dopiero kiedy to zaczyna się układać, pojawia się coś bardzo ważnego: spokój. Nie taki, że wszystko nagle staje się łatwe, ale taki, w którym zaczynasz wiedzieć, gdzie stoisz i co jest dla Ciebie prawdą.

Jeśli jesteś w tym miejscu

Jeśli czujesz, że kręcisz się w kółko i nie możesz ruszyć dalej, to naprawdę nie chodzi o to, żebyś jeszcze bardziej się spinała i próbowała „w końcu zdecydować”.

Często dużo ważniejsze jest zrozumienie, co dokładnie trzyma Cię w tym zawieszeniu. I od tego możesz zacząć.

A jeśli czujesz, że sama już nie jesteś w stanie tego poukładać, że wracasz do tych samych myśli i rozmów i nic się nie zmienia, to możesz przyjść z tym na rozmowę.

W swojej pracy pomagam kobietom właśnie w takich momentach. Bez oceniania, bez mówienia Ci, co „powinnaś” zrobić. Raczej krok po kroku porządkujemy to, co masz w głowie i w emocjach, żebyś mogła zobaczyć swoją sytuację wyraźniej i podjąć decyzję, która będzie naprawdę Twoja.

Jeśli tego potrzebujesz, napisz do mnie albo umów się na pierwszą rozmowę.